" Dla Tej jedynej, wyjątkowej, kochanej. Mam nadzieję, że ją znajdziesz. ~ N. "
Zmarszczyła nosek. Dziwny wydał się jej ten dopisek. Delikatnie, by nie uszkodzić pożółkłej kartki, przewróciła stronę. A jej oczy rozszerzyły się, a usta lekko otwarły. Na następnej stronie, wpatrywała się w nią para naszkicowanych oczu. Były duże i o dziwo, na rysunku zachowały się kolory. Niebieskie, niczym niebo w lecie oczy, z tajemniczymi błyskami i iskierkami. Rzęsy, długie, gęste i kruczoczarne sprawiały, że czytelnik od razu wiedział, że są to kobiece oczy. Na lewe oko, opadał kosmyk blond włosów. Dziewczyna nigdy by się nie spodziewała jak bardzo można oddać realizm spojrzenia w zwykłym szkicu. Znieruchomiała. Co takiego było w tym rysunku, że nie miała odwagi przewrócić kartki? Uderzyło w nią uczucie, że skądś zna te oczy... Ale nie miała pojęcia skąd. Biorąc nierówny, poszarpany oddech, chwyciła róg kartki. Jej palce lekko drżały, co zauważyło dopiero teraz. Zdecydowanym ruchem przewróciła stronę. Następne kartki zapisane były historią. Jakby pisaną w odległych czasach. Barwne opisy miasta, natury, osób. To wszystko wydawało się tak nie realistyczne. Dalej, przedstawione były losy młodzieńczej miłości syna wyższego urzędnika, do miejscowej dziewczyny, pracującej za darmo na stanowisku bibliotekarki. Zakazana miłość, różny status społeczny nie przeszkodził w publicznym okazywaniu tego uczucia. I dlatego to było niemożliwe. Historia kończyła się szczęśliwie. Ślubem obojga zakochanych. Ponownie zmarszczyła nosek. Uznała to za głupie i niezadowolona odłożyła książkę na półkę. Była zła, ale nie wiedziała czy na autora tej historii czy na samą siebie, że ja znalazła. Zebrawszy swoje rzeczy, wyszła z starej księgarni. I jakby tego było mało, w samych drzwiach się z kimś zderzyła. Książki rozsypały się na ziemi. Westchnęła i kucnęła, chcąc je pozbierać. Lecz większość już była sprzątnięta i czyjaś dłoń podawała je dziewczynie. Odsuwając włosy, które opadły jej na twarz, spojrzała na osobę z którą się zderzyła. Szare patrzałki, cwaniacki ale jednocześnie uroczy uśmiech i kruczoczarne, rozwalone na wszystkie strony włosy.
- Gdzie Ci tak śpieszno, co? - roześmiał się.
Wzięła rzeczy z jego rąk i oddała nieśmiały uśmiech, a jej policzki odrobinę się zaróżowiły.
- Oj, Nelka się rumieni. Jakie to urocze - pochylił się w jej stronę z chamskim błyskiem w oku.
Odepchnęła go jedną ręką.
- Spadaj Nathaniel - odgryzła, chcąc jak najszybciej się ulotnić.
- Też Cię kocham, słońce! - krzyknął za nią, gdy była na ulicy.
Wiedziała, że się z nią droczy. Zamrugała. W jeden z książek była kartka. Ostrożnie ją wyciągnęła. Jej serce stanęło. Odwróciła się i jej wzrok na ułamek sekundy zagłębił się w oczach Nathaniel'a, opartego z założonymi ramionami o futrynę drzwi. Na jego ustach igrał słodki uśmiech. Dłoń zacisnęła się na kartce z rozwiązaną zagadką.
"Wiedziałem, że ją znajdziesz. ~ N."
_____________________________________________
Lol, nie wiem skąd mi się to wzięło. Ale mi się podoba ;) O dziwo ;) I tak, postać Nelki, to ja. Dlaczego Nathaniel? Mam cholerną słabość do tego imienia... ;3
~Schatten
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz