Taa. Zajebisty temat sobie znalazłam ale tak jakoś mnie naszło podczas czytania moich starych opowiadań. Fakt faktem, w każdym z tych opowiadań występuje biała suknia ale z kolorowymi dodatkami takimi jak np.: czarny pas lub burgund kokarda.
Dlaczego takie kolory? Bo mi się bardzo podoba taka kolorystyka.
Osobiście bardzo podobają mi się suknie ślubne w stylu gothic - nadmienić trzeba, że w tym stylu suknia długa, do ziemi. Rozłożysta z gorsetem, cała czarna z czerwonymi dodatkami w postaci imitacji róż wzdłuż dekoltu oraz na całej długości sukni z lewej strony. Kolejny styl to wiktoriański - tu suknia czarno-fioletowa lub czarno-burgundowa z gorsetem no bo jakby nie inaczej ze znacznie krótszym przodem i wydłużonym tyłem na kształt trenu. Do obu sukni dusik (który nawet posiadam ale na jednym się nie skończy, tego jestem pewna) i lity obowiązkowe.
Tak, mam dziwne widzimisię co do sukni ślubnych. I jestem tego w pełni świadoma.
Cóż ja poradzę, że jestem skrzywiona psychicznie i mam fioła na punkcie koloru czarnego czy może bardziej precyzyjnie kolorów o barwie ciemnej.
Korci mnie również przefarbowanie się na burgund. Uwielbiam ten kolor włosów. W sumie niewiele osób wie, że gdy farbowałam się kilka miesięcy temu na rudo, farba tak naprawdę miała być nie ruda a czarna.
Genialność Neli jest nieogarnięta.
Z blondu na czarno. Ciekawe jakbym wyglądała w takich włosach. Nie wiem. Może kiedyś się przekonam? I tak w planach już mam dwa kolejne kolory włosów więc wszystko przed nami.
Męczy mnie ostatnio ostra alergia i jestem na dość mocnych lekach przeciwalergicznych ale no musiałam napisać to co mi po głowie krążyło bo przez to cholerstwo się obudziłam dość niedawno. Te leki są magiczne. Gdy je wezmę po + - 10 min nie ogarniam życia a po 20 śpię jak zabita. W sumie, przepraszam z góry za chaotyczność tekstu. Nadal jestem pod działaniem tego cholerstwa ale mimo wszystko oczy nadal mnie strasznie bolą. A na dodatek siedzę w ciemnym pokoju i jedynym światłem jest światło z laptopowego monitora, który i tak jest przyciemniony na maxa a dalej mi po oczach wali ;_;
No nie mam pytań.
I kolejne luźne przemyślenia bo w sumie mi się przypomniało.
Robiłam ostatnio porządek w portfelu (w końcu ;_;) i znalazłam moje kolczyki. Nie, nie takie do uszu bo nie mam ich nawet przebitych (ha, taka sytuacja!). Są to kolczyki do piercingu a konkretniej do ust. Kupiłam je z... 2 lata będą jak nie więcej. Miałam jeszcze gdzieś kolczyk do języka ale mi go wsiąkło i nie wiem gdzie jest :< Bu, a był taki śliczny...
Ale no, wracając do rzeczy. Tak sobie oglądałam te moje kolczyki i taka myśl mi przeleciała przez głowę czy by sobie na 20 urodzinki nie machnąć kolczyka w wardze albo języku. Pomysł nie głupi a mi osobiście piercing się podoba. Podobnie jak tatuaże. Zrobię sobie kiedyś kruczka na łopatce :3 A na plecach lub na tyle karku zrobię kota z dwoma ogonami i podpisem: Matatabi lub lisa o dziewięciu ogonach z podpisem: Kyūbi.
Z pozdrowieniami dla fanów Naruto :3
Oczywiście nie mogłoby zabraknąć takiego szczegółu jak dokładnie to oczko: http://i.imgur.com/g5LHqoB.png z zachowaniem czerwonych elementów jak na wyżej załączonym obrazku z tą różnicą, że lineart nie byłby czarny tylko biały. Bardzo mi się podobają białe tatuaże *o*
No i oczywiście jak na fangirl'a przystało...
Kakashi ♥♥♥ Love forever i te sprawy *o* Oh i ah :] ♥
*robi maślane oczka do prze-epicznego obrazka Kakashi'ego, które wygrzebała z czeluści swojego laptopa*
Dobra, może tym cudnym akcentem zakończę to pierniczenie bez składu i ładu i pójdę spać, co? Muszę zresztą wstać dość wcześnie i ubłagać mamę żeby mi darowała jutro a raczej już dzisiaj te leki bo to porażka totalna. Od kilku dni nie robię nic innego jak snucie się po domu, bo ni to na lapka usiąść bo oczy chcą po chwili wypłynąć z oczodołów, ni to coś poczytać bo ponownie oczy nie ogarniają, ni to gdzieś wyjść bo katar i kichanie do tego stopnia, że mam całe gardło zharatane. No żyć kurna, nie umierać ;_;
Alergio, mam dla Ciebie jedną zajebistą radę...
GO TO HELL AND LEAVE ME ALONE KURWA!
~Oyasumi!
Nelka
Ps.: A! Zapomniałabym. Przy pisaniu towarzyszyła mi ta piosenka: http://youtu.be/Zh3VENebCgk i stwierdzam, że mi bardzo ale to bardzo przypadła do gustu :>
Ps2.: Miałam dziś takie zajebiste odpały, że pół dnia chodziłam po domu i non stop mówiłam: "Onii-chan" tym swoim słodkim głosikiem, który niektóre osoby miały okazję usłyszeć. I przyznam się szczerze, że zajebiście mi to wychodziło :3 *very dumna z siebie*
Matko Święta Częstochowska z Warszawy! ;__________;
Pochwaliłam samą siebie. Źle ze mną. Pora naprawdę iść spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz